Święty Paweł: Droga nawrócenia, która zmieniła świat.

Cześć Wam wszystkim. Dziś chciałbym pochylić się nad postacią absolutnie niezwykłą, człowiekiem, którego życie jest jednym z najbardziej fascynujących i inspirujących świadectw mocy Bożej łaski w historii. Mam na myśli oczywiście Apostoła Narodów. Jego historia, zawarta w tytule tego wpisu: Święty Paweł: Droga nawrócenia, która zmieniła świat, to opowieść o transformacji tak radykalnej, że do dziś porusza serca i umysły wierzących na całym globie. To historia człowieka, który przeszedł drogę od zaciekłego wroga Chrystusa do Jego najgorliwszego sługi, kształtując oblicze chrześcijaństwa na wieki. Postać świętego Pawła jest dla mnie osobiście źródłem nieustannej refleksji nad tym, jak Bóg potrafi działać w ludzkim życiu, często w sposób zupełnie dla nas niepojęty.

Zastanawiam się czasem, co myślelibyśmy o Szawle z Tarsu, gdybyśmy spotkali go przed jego nawróceniem. Młody, wykształcony faryzeusz, uczeń słynnego Gamaliela, gorliwy obrońca Prawa Mojżeszowego. Człowiek o silnych przekonaniach, niewahający się użyć siły, by bronić tego, co uważał za prawdę. Dzieje Apostolskie przedstawiają go jako świadka i, co więcej, aprobującego kamienowanie świętego Szczepana, pierwszego męczennika chrześcijaństwa. Co za obraz! Młody intelektualista, pełen religijnego zapału, ale zapału skierowanego przeciwko raczkującemu Kościołowi.

Szaweł nie poprzestał na biernej obserwacji. Pałał, jak czytamy, „żądzą mordu” wobec uczniów Pańskich. Wyposażony w listy polecające od arcykapłanów, ruszył do Damaszku, by tam również wyłapywać chrześcijan – mężczyzn i kobiety – i wtrącać ich do więzień w Jerozolimie. Wyobraźmy sobie strach, jaki musiał budzić wśród pierwszych wspólnot. Był symbolem opresji, uosobieniem zagrożenia dla tych, którzy odważyli się uwierzyć w Jezusa jako Mesjasza. Jego determinacja była niezachwiana, jego cel jasny: zdusić tę „nową sektę” w zarodku. W jego oczach chrześcijanie byli bluźniercami, zagrożeniem dla judaizmu, dla porządku religijnego i społecznego, który znał i którego bronił z całą mocą. Działał w przekonaniu, że służy Bogu, że wypełnia Jego wolę, oczyszczając naród wybrany z herezji. To ważny punkt – Szaweł nie był cynicznym złoczyńcą. Był człowiekiem głęboko religijnym, ale tragicznym w swoim błędzie.

I wtedy, w drodze do Damaszku, wydarzyło się coś, co na zawsze zmieniło bieg jego życia i historii świata. Coś tak nagłego i potężnego, że powaliło tego pewnego siebie faryzeusza na ziemię. Światłość z nieba, jaśniejsza niż słońce w południe, oślepiła go. I głos. Głos, który znał jego imię, ale wypowiadał je w sposób, który musiał wstrząsnąć nim do głębi: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”. Pytanie proste, ale uderzające w samo sedno jego dotychczasowej misji. A gdy Szaweł, powalony i oślepiony, zapytał: „Kto jesteś, Panie?”, odpowiedź musiała być dla niego jak grom z jasnego nieba: „Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz”.

To jest moment, który mnie osobiście zawsze zatrzymuje. Pomyślmy: prześladowca spotyka Tego, którego prześladował. Nie spotyka Jego uczniów, nie czyta Jego nauk. Spotyka Zmartwychwstałego Chrystusa osobiście. I ten Chrystus utożsamia się ze swoimi uczniami: „dlaczego Mnie prześladujesz?”. To objawienie musiało wywrócić cały światopogląd Szawła. Nagle zrozumiał, że walcząc z chrześcijanami, walczył z samym Bogiem, z Mesjaszem, na którego Izrael czekał. Ta świadomość musiała być druzgocąca i jednocześnie… objawiająca.

Oślepiony Szaweł został zaprowadzony do Damaszku. Przez trzy dni nic nie widział, nic nie jadł i nic nie pił. Trzy dni ciemności i zapewne intensywnej modlitwy, refleksji, być może szoku i próby poukładania sobie tego wszystkiego w głowie. Co się właściwie stało? Kim jest ten Jezus? Co oznacza to spotkanie? To był czas jego osobistego Wielkiego Piątku i Wielkiej Soboty, czas śmierci starego Szawła i oczekiwania na nowe życie.

I wtedy Bóg posyła do niego Ananiasza, prostego ucznia, który – co zrozumiałe – początkowo się boi. Słyszał przecież o Szawle, wiedział, po co przybył do Damaszku. Ale Pan uspokaja go i objawia mu swój plan: „Idź, bo wybrałem sobie tego człowieka jako narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał1 wycierpieć dla mego imienia”.2 Jakże niesamowite są Boże plany! Wybrać największego wroga na swojego czołowego ambasadora? To przekracza ludzką logikę. Ale właśnie w tym objawia się Boża mądrość i moc łaski. Ananiasz, posłuszny Bogu, odnajduje Szawła, kładzie na niego ręce, modli się. Szaweł odzyskuje wzrok, zostaje napełniony Duchem Świętym i przyjmuje chrzest. Narodził się Paweł. Święty Paweł rozpoczął swoją nową drogę.

Transformacja była natychmiastowa i radykalna. Ten sam człowiek, który przybył do Damaszku, by więzić chrześcijan, teraz w synagogach tego samego miasta z mocą głosił, że Jezus jest Synem Bożym. Wyobraźmy sobie konsternację słuchaczy! Szok musiał być ogromny. Ci, którzy go znali jako prześladowcę, nie mogli uwierzyć własnym uszom. Ci, którzy go posłali, poczuli się zdradzeni. Jego dawni sprzymierzeńcy szybko stali się jego wrogami, planując go zgładzić. Tak zaczęła się długa droga cierpienia, którą zapowiedział mu Pan.

Po początkowym okresie głoszenia w Damaszku, święty Paweł spędził pewien czas na odosobnieniu, prawdopodobnie w Arabii, jak sam wspomina w Liście do Galatów. To był zapewne czas głębszej modlitwy, studium i formacji duchowej, czas, w którym Bóg przygotowywał go do jego przyszłej misji. Potem wrócił do Damaszku, a następnie udał się do Jerozolimy, by spotkać się z Apostołami. Tam również spotkał się z nieufnością. Trudno się dziwić – pamiętano jego przeszłość. Dopiero interwencja Barnaby, człowieka dobrej sławy, otworzyła mu drzwi do wspólnoty jerozolimskiej. Ale i tam jego gorliwość w głoszeniu Ewangelii szybko ściągnęła na niego gniew przeciwników, zmuszając go do ucieczki do rodzinnego Tarsu.

Jednak Boży plan wobec Pawła był znacznie większy niż tylko głoszenie w Jerozolimie czy Tarsie. Duch Święty wyraźnie wskazał na niego i Barnabę podczas modlitwy wspólnoty w Antiochii Syryjskiej: „Wyznaczcie mi Barnabę i Szawła do dzieła, do którego ich powołałem”. Tak rozpoczęły się słynne podróże misyjne świętego Pawła, które na zawsze zmieniły mapę religijną znanego wówczas świata.

Podróżując po Azji Mniejszej, Grecji, Macedonii, święty Paweł niestrudzenie zakładał nowe wspólnoty chrześcijańskie. Jego strategia była zwykle podobna: najpierw udawał się do lokalnej synagogi, by głosić Ewangelię Żydom. Gdy napotykał opór (co zdarzało się bardzo często), zwracał się do pogan. I właśnie wśród pogan jego misja przyniosła najbardziej spektakularne owoce. Stał się „Apostołem Narodów”, tym, który otworzył drzwi Kościoła dla ludzi spoza narodu wybranego, argumentując z mocą (zwłaszcza na tzw. Soborze Jerozolimskim), że do zbawienia w Chrystusie nie jest konieczne obrzezanie ani przestrzeganie całego Prawa Mojżeszowego. Wystarczy wiara w Jezusa Chrystusa i chrzest. To była rewolucja!

Jego misja nie była jednak usłana różami. Czytając Dzieje Apostolskie i jego Listy, widzimy obraz człowieka nieustannie zmagającego się z przeciwnościami. Był biczowany, kamienowany (w Listrze zostawiono go na pół umarłego), przeżył kilka katastrof morskich, cierpiał głód, pragnienie, zimno i nagość. Był wielokrotnie więziony. Musiał zmagać się nie tylko z wrogością zewnętrzną (ze strony Żydów i władz rzymskich), ale także z problemami wewnętrznymi w założonych przez siebie wspólnotach: podziałami, herezjami, problemami moralnymi. A jednak nic nie było w stanie go złamać. Jego siła płynęła z głębokiej relacji z Chrystusem. „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” – pisał w Liście do Filipian. To zdanie stało się mottem dla milionów chrześcijan na przestrzeni wieków.

Niezwykłym dziedzictwem świętego Pawła są jego Listy, które stanowią znaczną część Nowego Testamentu. To nie są abstrakcyjne traktaty teologiczne, ale żywe pisma, skierowane do konkretnych wspólnot lub osób, odpowiadające na ich problemy, udzielające rad, wyjaśniające prawdy wiary. Listy do Rzymian, Koryntian, Galatów, Efezjan, Filipian, Kolosan, Tesaloniczan, Tymoteusza, Tytusa, Filemona – każdy z nich jest skarbnicą mądrości i duchowego pokarmu.

To właśnie w Listach świętego Pawła znajdujemy rozwinięcie kluczowych doktryn chrześcijańskich:

  • Usprawiedliwienie przez wiarę: Paweł z mocą podkreśla, że człowiek zostaje zbawiony nie dzięki uczynkom Prawa, ale przez wiarę w Jezusa Chrystusa i Jego zbawczą ofiarę na krzyżu. To dar Bożej łaski, nie nasza zasługa. (List do Rzymian, List do Galatów)
  • Uniwersalizm zbawienia: Ewangelia jest dla wszystkich – Żydów i pogan. W Chrystusie znikają podziały narodowe, społeczne czy płciowe. „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście jedno w Chrystusie Jezusie.”3 (List do Galatów)
  • Kościół jako Ciało Chrystusa: Paweł używa pięknej metafory Kościoła jako Ciała, którego Głową jest Chrystus, a my wszyscy jesteśmy jego członkami, wzajemnie za siebie odpowiedzialnymi i potrzebującymi siebie nawzajem. (1 List do Koryntian, List do Efezjan)
  • Rola Ducha Świętego: Duch Święty jest Tym, który mieszka w wierzących, daje im moc, prowadzi ich, obdarza darami (charyzmatami) dla budowania wspólnoty. (List do Rzymian, 1 List do Koryntian)
  • Życie w Chrystusie: Chrześcijanin to człowiek, który umarł dla grzechu i żyje nowym życiem w Chrystusie, dążąc do świętości i naśladując swojego Pana. (List do Rzymian, List do Kolosan)
  • Nadzieja zmartwychwstania: Śmierć nie jest końcem dla wierzącego, ale przejściem do życia wiecznego z Bogiem, dzięki zmartwychwstaniu Chrystusa. (1 List do Koryntian, 1 List do Tesaloniczan)
  • Prymat miłości: W słynnym Hymnie o Miłości (1 List do Koryntian 13), Paweł ukazuje miłość (agape) jako największą z cnót, fundament życia chrześcijańskiego, bez której nawet największe dary i ofiary są niczym.

Teologia Pawłowa stała się fundamentem dla rozwoju myśli chrześcijańskiej przez kolejne stulecia. Jego głębokie zrozumienie tajemnicy Chrystusa, jego zdolność do syntezy i jasnego wykładu prawd wiary, jego pasja misyjna – wszystko to sprawia, że święty Paweł jest postacią absolutnie kluczową dla Kościoła. Bez niego trudno sobie wyobrazić chrześcijaństwo takim, jakim je znamy.

Tradycja podaje, że święty Paweł poniósł śmierć męczeńską w Rzymie za czasów cesarza Nerona, prawdopodobnie przez ścięcie mieczem (jako obywatel rzymski nie mógł być ukrzyżowany). Jego życie zakończyło się tak, jak zapowiedział mu Pan pod Damaszkiem – cierpieniem dla Jego imienia. Ale to nie była porażka. To był triumf wiary, ukoronowanie biegu, który ukończył, dochowując wierności do końca.

Święty Paweł

Patrząc na życie świętego Pawła, myślę sobie, jak wielka jest moc Bożej łaski. Bóg nie wybrał człowieka idealnego, bez skazy. Wybrał prześladowcę, człowieka pełnego gniewu i błędnych przekonań. I przemienił go w swoje najskuteczniejsze narzędzie. To daje nadzieję każdemu z nas. Niezależnie od naszej przeszłości, od naszych błędów, upadków czy słabości, Bóg może nas użyć do wielkich rzeczy, jeśli tylko otworzymy się na Jego wezwanie, jeśli pozwolimy Mu działać w naszym życiu.

Historia świętego Pawła to nie tylko fascynująca opowieść z przeszłości. To żywe świadectwo, które wciąż do nas przemawia. Pokazuje, że spotkanie z żywym Chrystusem ma moc całkowitej przemiany serca i życia. Pokazuje, że gorliwość i pasja, jeśli zostaną właściwie ukierunkowane, mogą przynieść niesamowite owoce dla Królestwa Bożego. Pokazuje wreszcie, że cierpienie przeżywane z Chrystusem ma sens i prowadzi do chwały.

Niech przykład świętego Pawła – jego nawrócenie, jego wiara, jego odwaga, jego miłość do Chrystusa i Kościoła, jego wytrwałość w trudnościach – będzie dla nas inspiracją na naszej własnej drodze wiary. Niech przypomina nam nieustannie, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i że On pragnie działać także przez nas, tu i teraz, zmieniając świat na lepsze, serce po sercu.

Przewijanie do góry