Witajcie na moim blogu! Cieszę się, że tu zaglądacie, szukając pogłębienia swojej wiary i zrozumienia Pisma Świętego. Dziś chciałbym pochylić się nad postacią niezwykłą, często owianą mgiełką tajemnicy, a czasem wręcz kontrowersji. Mam na myśli Świętą Marię Magdalenę. Postaram się odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule tego wpisu: Święta Maria Magdalena: Apostołka Apostołów – co o niej wiemy? To postać fascynująca, której świadectwo i rola w historii zbawienia są absolutnie kluczowe, choć przez wieki bywała różnie interpretowana, a czasem niesłusznie spychana na margines lub mylona z innymi biblijnymi kobietami. Zapraszam Was do wspólnej podróży śladami tej wyjątkowej kobiety, która jako pierwsza ujrzała Zmartwychwstałego Pana i zaniosła tę radosną nowinę samym Apostołom.
Kim zatem była ta kobieta, którą Ewangelie wymieniają wielokrotnie u boku Jezusa? Święta Maria Magdalena pochodziła, jak wskazuje jej przydomek, z Magdali – miasta leżącego nad Jeziorem Galilejskim, znanego ośrodka rybackiego i handlowego. Ewangelia według świętego Łukasza przedstawia ją jako jedną z kobiet, które towarzyszyły Jezusowi i uczniom w ich wędrówkach, a także wspierały ich materialnie. Co jednak najważniejsze, Łukasz wspomina (Łk 8, 2), że Jezus uwolnił Marię Magdalenę od „siedmiu złych duchów”.
Ten fragment budzi wiele pytań. Co dokładnie oznaczały te „siedem złych duchów”? Tradycyjnie często interpretowano to jako opętanie demoniczne w sensie dosłownym. Współcześni egzegeci i teologowie zwracają jednak uwagę, że w języku biblijnym liczba siedem często symbolizuje pełnię, całość. Może to więc oznaczać, że Maria cierpiała na jakąś bardzo poważną chorobę fizyczną lub psychiczną, która całkowicie ją zniewalała. Mogło to być również głębokie zniewolenie duchowe, stan wielkiego zagubienia i grzechu, z którego wyzwoliło ją dopiero spotkanie z Chrystusem. Niezależnie od precyzyjnej natury jej cierpienia, jedno jest pewne: interwencja Jezusa była dla niej momentem przełomowym, całkowitą przemianą życia. Wyobraźmy sobie ogrom wdzięczności i miłości, jaka musiała narodzić się w jej sercu do Tego, który przywrócił jej wolność i godność. To doświadczenie radykalnego uzdrowienia i miłosierdzia stało się fundamentem jej niezachwianej wierności.

Wierność ta objawiła się w sposób szczególny w najtrudniejszych chwilach misji Jezusa. Podczas gdy wielu uczniów, w tym sami Apostołowie (z wyjątkiem Jana), w chwili próby uciekło lub zaparło się Mistrza, Święta Maria Magdalena pozostała. Ewangelie synoptyczne (Mateusza, Marka i Łukasza) zgodnie wymieniają ją wśród kobiet, które z daleka obserwowały Ukrzyżowanie na Golgocie (Mt 27, 55-56; Mk 15, 40-41; Łk 23, 49 – choć Łukasz mówi ogólnie o kobietach, kontekst wskazuje na obecność tych samych, które towarzyszyły Jezusowi od Galilei). Święty Jan w swojej Ewangelii umiejscawia ją jeszcze bliżej, tuż pod krzyżem, obok Matki Bożej, siostry Matki Bożej Marii, żony Kleofasa, i umiłowanego ucznia (J 19, 25).
Pomyślmy przez chwilę, jak wielkiej odwagi i miłości wymagało stanie pod krzyżem w tamtym momencie. Było to miejsce publicznej egzekucji, hańby, cierpienia. Obecność tam oznaczała ryzyko bycia utożsamionym ze Skazańcem, narażenie się na wrogość tłumu i rzymskich żołnierzy. A jednak Maria Magdalena tam była. Jej miłość do Jezusa okazała się silniejsza niż strach. Była świadkiem Jego ostatnich chwil, Jego agonii i śmierci. To świadectwo wierności aż do końca jest jednym z najpiękniejszych aspektów jej postaci.
Jednak najdonioślejsza rola Świętej Marii Magdaleny miała dopiero nadejść. Po śmierci Jezusa, wraz z innymi pobożnymi kobietami, zatroszczyła się o Jego pochówek. Obserwowała, gdzie złożono ciało (Mk 15, 47; Łk 23, 55), a po zakończeniu szabatu, wczesnym rankiem pierwszego dnia tygodnia, udała się do grobu, aby namaścić ciało Jezusa wonnymi olejkami (Mk 16, 1; Łk 24, 1). I to właśnie wtedy dokonało się coś absolutnie niezwykłego.
Wszystkie cztery Ewangelie zgodnie przedstawiają Marię Magdalenę jako jedną z pierwszych (lub wręcz pierwszą) osób, które odkryły pusty grób. Najbardziej szczegółowy opis jej osobistego spotkania ze Zmartwychwstałym Panem daje nam Ewangelia według świętego Jana (J 20, 1-18). Jan opisuje jej rozpacz, gdy zobaczyła odsunięty kamień i pusty grób. Pobiegła natychmiast do Piotra i Jana, mówiąc: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono!”. Kiedy uczniowie przybyli na miejsce, zobaczyli płótna i chustę, a potem wrócili do siebie, Maria pozostała przy grobie, płacząc.
I właśnie wtedy, w chwili jej największego smutku i tęsknoty, ukazał jej się sam Jezus. Początkowo Go nie rozpoznała, myśląc, że to ogrodnik. Pytała go, gdzie zabrano ciało jej Pana. Wystarczyło jednak jedno słowo Jezusa – jej imię, „Mario!” – aby Go rozpoznała. Jej odpowiedź, pełna radości i czci: „Rabbuni!” (co znaczy: Nauczycielu mój!), wyraża całą głębię ich relacji. W tym momencie Święta Maria Magdalena staje się pierwszym świadkiem Zmartwychwstania.
To nie wszystko. Jezus powierza jej niezwykłą misję: „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego”.1 Maria Magdalena idzie więc do uczniów i oznajmia im: „Widziałam Pana i to mi powiedział”. Wypełniając to polecenie, staje się posłaną przez samego Chrystusa, aby zanieść najważniejszą nowinę w historii świata – nowinę o Zmartwychwstaniu – tym, którzy mieli stać się filarami Kościoła.
Właśnie dlatego tradycja Kościoła, sięgająca wczesnych wieków (m.in. Hipolita Rzymskiego czy później Tomasza z Akwinu), nadała jej zaszczytny tytuł „Apostołki Apostołów” (Apostola Apostolorum). Oznacza to nie tylko „pierwszą posłaną do Apostołów”, ale podkreśla jej wyjątkową rolę w przekazaniu fundamentu wiary chrześcijańskiej. Sam Pan wybrał właśnie ją, kobietę, by była pierwszym świadkiem Jego zwycięstwa nad śmiercią i by tę wieść przekazała mężczyznom – przyszłym liderom Kościoła. To pokazuje, jak Bóg działa w sposób zaskakujący, wywracając ludzkie schematy i oczekiwania. Wybór Marii Magdaleny jest potężnym świadectwem godności kobiety w Bożym planie zbawienia. Warto dodać, że doceniając jej wyjątkową rolę, papież Franciszek w 2016 roku podniósł rangę jej wspomnienia liturgicznego (obchodzonego 22 lipca) do rangi święta, zrównując je ze świętami Apostołów.
Niestety, przez wieki postać Świętej Marii Magdaleny była często mylona z innymi kobietami wspomnianymi w Ewangeliach. Najczęstsze i najbardziej brzemienne w skutki było utożsamienie jej z bezimienną jawnogrzesznicą, która w domu faryzeusza Szymona obmyła stopy Jezusa łzami i namaściła je olejkiem (Łk 7, 36-50). Inna pomyłka polegała na identyfikowaniu jej z Marią z Betanii, siostrą Marty i Łazarza, która również namaściła stopy Jezusa drogocennym olejkiem (J 12, 1-8).
Te połączenia różnych postaci w jedną – Marię Magdalenę jako nawróconą jawnogrzesznicę – zostały spopularyzowane na Zachodzie zwłaszcza przez homilię papieża Grzegorza Wielkiego z końca VI wieku. Chociaż intencją mogło być stworzenie potężnego symbolu pokuty i Bożego miłosierdzia, doprowadziło to do zatarcia prawdziwej tożsamości Marii Magdaleny opisanej w Ewangeliach. Przez wieki pokutował obraz Marii Magdaleny głównie jako kobiety upadłej, która doznała nawrócenia. Choć historia każdej nawróconej duszy jest piękna, to jednak sprowadzenie Marii Magdaleny wyłącznie do tej roli jest niesprawiedliwe i niepełne.
Kościół katolicki w ostatnich dziesięcioleciach, zwłaszcza po Soborze Watykańskim II i w świetle nowszych badań biblijnych, coraz wyraźniej rozróżnia te trzy postacie. Dziś wiemy, że Ewangelie nie dają podstaw, by utożsamiać Marię Magdalenę z jawnogrzesznicą z Ewangelii Łukasza ani z Marią z Betanii. Święta Maria Magdalena to konkretna, historyczna postać: kobieta uzdrowiona przez Jezusa z „siedmiu złych duchów”, wierna towarzyszka Jego misji, odważna świadek Jego Męki i Śmierci, a przede wszystkim – pierwszy świadek Zmartwychwstania i „Apostołka Apostołów”.
Co jej historia mówi nam dzisiaj, mnie jako mężczyźnie, mężowi, ojcu, katolikowi żyjącemu w XXI wieku? Myślę, że bardzo wiele. Po pierwsze, pokazuje niesamowitą moc przemiany, jakiej dokonuje spotkanie z Chrystusem. Niezależnie od tego, czym były „złe duchy” Marii, Jezus ją uwolnił i nadał jej życiu nowy sens. To przypomnienie, że dla Boga nie ma sytuacji beznadziejnych, że Jego miłosierdzie jest w stanie uleczyć najgłębsze rany i wyzwolić z największych zniewoleń.
Po drugie, jej wierność pod krzyżem jest dla mnie wzorem odwagi i wytrwałości w wierze, zwłaszcza w trudnych czasach. Kiedy wszystko wokół zdaje się walić, kiedy doświadczamy cierpienia, niezrozumienia czy samotności w naszej wierze, przykład Świętej Marii Magdaleny wzywa nas do trwania przy Chrystusie, nawet jeśli inni odchodzą.

Po trzecie, jej rola jako pierwszego świadka Zmartwychwstania uświadamia mi, jak ważne jest osobiste spotkanie ze Zmartwychwstałym Panem. To nie jest tylko historyczne wydarzenie, ale żywa rzeczywistość, która ma moc zmienić nasze życie tu i teraz. Każdy z nas, podobnie jak Maria Magdalena, jest powołany do tego, by doświadczyć Jego obecności i stać się Jego świadkiem w świecie.
I wreszcie, tytuł „Apostołki Apostołów” przypomina, że Bóg powołuje do głoszenia Dobrej Nowiny każdego, bez względu na płeć, pochodzenie czy wcześniejsze życie. Każdy ochrzczony jest wezwany do bycia apostołem na miarę swoich możliwości i w swoim środowisku. Święta Maria Magdalena jest patronką tej misji, która zaczyna się od osobistego spotkania z Panem i prowadzi do dzielenia się radością tego spotkania z innymi.
Podsumowując, Święta Maria Magdalena to postać niezwykle bogata i inspirująca. Uwolniona przez Jezusa, wierna aż po krzyż, pierwsza, która ujrzała Go Zmartwychwstałego i zaniosła tę wieść Apostołom. Jej historia to opowieść o głębokiej przemianie, niezachwianej miłości, odwadze i apostolskim posłannictwie. Oby jej przykład pomagał nam wszystkim wzrastać w wierze, nadziei i miłości do naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Niech jej świadectwo zachęca nas do bycia wiernymi świadkami Zmartwychwstania w naszym codziennym życiu.

Nazywam się Piotr Tomaszewski. Wiara chrześcijańska jest dla mnie życiowym kompasem i najgłębszą pasją. Wiele lat poświęciłem na poznawanie Boga, a każdą wolną chwilę staram się spędzać na zgłębianiu Pisma Świętego i bogactwa Słowa Bożego. Bardzo cenię sobie rozmowy na tematy związane z wiarą i cieszę się, że na tym blogu mogę dzielić się z Wami moimi przemyśleniami oraz ciekawostkami ze świata chrześcijaństwa. Mam nadzieję, że znajdziecie tu inspirację!


