Witajcie na moim blogu. Dzisiaj chciałbym pochylić się nad jednym z najbardziej spektakularnych i fundamentalnych wydarzeń w historii wiary, opisanym na kartach Starego Testamentu. Mowa oczywiście o Przejściu przez Morze Czerwone: Cudzie wyzwolenia (Wj 14). Ta historia, zapisana w 14. rozdziale Księgi Wyjścia, nie jest tylko starożytną opowieścią o ucieczce narodu wybranego z niewoli. To żywy obraz Bożej mocy, wierności i planu zbawienia, który rezonuje w sercach wierzących po dziś dzień. Dla mnie, mężczyzny w średnim wieku, który przeszedł już przez niejedną życiową próbę, ta historia jest nieustannym źródłem siły i przypomnieniem, że Bóg potrafi otworzyć drogę tam, gdzie po ludzku wydaje się, że jest tylko ściana – lub wzburzone morze.
Pamiętajmy kontekst: Izraelici, po setkach lat niewoli w Egipcie, zostali właśnie uwolnieni. Dziesięć plag, które Bóg zesłał na Egipt, złamało w końcu upór faraona. Pod wodzą Mojżesza, naród wybrany wyruszył w drogę ku Ziemi Obiecanej. Radość z odzyskanej wolności musiała być ogromna, ale nie trwała długo. Serce faraona znów stwardniało. Żałując swojej decyzji, zebrał najpotężniejszą armię ówczesnego świata – rydwany, konnicę, piechotę – i ruszył w pościg za bezbronnymi uciekinierami.
Wyobraźmy sobie tę scenę. Z jednej strony potężna, mściwa armia egipska, symbolizująca siłę tego świata, grzech, przeszłość, która nie chce puścić. Z drugiej strony – bezkresne, nieprzekraczalne Morze Czerwone (czy też Morze Sitowia, jak niektórzy tłumaczą), symbolizujące przeszkodę nie do pokonania, sytuację bez wyjścia. A pośrodku – tłum Izraelitów. Mężczyźni, kobiety, dzieci, starcy, ze swoim dobytkiem, zwierzętami. Przerażeni, zmęczeni, bezbronni. Czy możemy ich winić za ich reakcję? Zaczęli szemrać przeciw Mojżeszowi, wołając: „Czyż brakowało grobów w Egipcie, że nas tu przyprowadziłeś, abyśmy pomarli na pustyni? (…) Lepiej nam było służyć w Egipcie, niż umierać na tej pustyni” (Wj 14, 11-12).

Ileż razy my sami znajdujemy się w podobnej sytuacji? Przyparci do muru przez problemy finansowe, chorobę, kryzys w małżeństwie, nałóg, poczucie beznadziei. Z jednej strony goni nas przeszłość, nasze błędy, konsekwencje złych decyzji. Z drugiej piętrzą się przeszkody, które wydają się nie do pokonania. I wtedy, tak jak Izraelici, zaczynamy wątpić, szemrać, pytać Boga: „Dlaczego?”. Ogarnia nas strach, który paraliżuje wiarę.
Ale właśnie w tym momencie najgłębszego kryzysu, Bóg objawia swoją chwałę. Mojżesz, mimo lęku swojego ludu, staje w autorytecie danym mu przez Boga i woła: „Nie bójcie się! Stójcie niewzruszenie, a zobaczycie ratunek od Pana, jaki zgotuje wam dzisiaj. Egipcjan, których widzicie teraz, nie będziecie już nigdy oglądać. Pan będzie walczył za was, a wy będziecie spokojni” (Wj 14, 13-14).1 Jakże potężne słowa! W obliczu totalnej klęski, Mojżesz proklamuje zwycięstwo oparte nie na ludzkiej sile, ale na Bożej interwencji. To jest serce wiary – ufać Bogu nawet wtedy, gdy wszystko wokół krzyczy „to niemożliwe!”.
I Bóg odpowiada. Najpierw oddziela Izraelitów od Egipcjan za pomocą słupa obłoku (w dzień) i słupa ognia (w nocy), który do tej pory prowadził ich przez pustynię. Ten sam obłok, który był dla Izraela światłem i przewodnictwem, dla Egipcjan stał się ciemnością i przeszkodą. To piękny obraz tego, jak Boża obecność chroni Jego dzieci, podczas gdy dla Jego wrogów jest ona powodem zamieszania i sądu.
Następnie Bóg instruuje Mojżesza: „Wyciągnij rękę nad morze i rozdziel je, aby Izraelici mogli przejść przez środek morza po suchej ziemi” (Wj 14, 16). Mojżesz jest posłuszny. Wyciąga swoją laskę – symbol Bożej mocy działającej przez niego – nad wody. I wtedy dzieje się cud nad cudami. Pismo mówi, że Pan sprawił, iż silny wiatr wschodni wiał przez całą noc, osuszając morze. Wody rozstąpiły się, tworząc po obu stronach potężne mury, a pośrodku ukazała się sucha ścieżka. Przejście przez Morze Czerwone stało się faktem.
Wyobraźmy sobie ten moment. W ciszy nocy, w świetle słupa ognia, cały naród – miliony ludzi – przechodzi po dnie morza. Z lękiem, ale i z rosnącą nadzieją, stąpają po ziemi, która jeszcze chwilę temu była głębiną. Widzą potęgę wód stojących jak mur po ich prawej i lewej stronie. To musiało być doświadczenie, które na zawsze wryło się w ich pamięć zbiorową, doświadczenie Bożej wszechmocy i miłości, która ratuje wbrew wszelkiej logice. To nie była zwykła ucieczka. To było Boże działanie na niespotykaną skalę, manifestacja Jego panowania nad stworzeniem.
Kiedy ostatni Izraelita stanął bezpiecznie na drugim brzegu, Egipcjanie, zaślepieni pychą i żądzą zemsty, ruszyli za nimi w głąb morza. Myśleli, że mogą podążać tą samą drogą, którą Bóg otworzył dla swojego ludu. Ale to była droga przygotowana dla Izraela, nie dla jego prześladowców. Bóg wprowadził zamieszanie w ich szeregi, plątał koła rydwanów. Zrozumieli za późno: „Uciekajmy przed Izraelem, bo Pan walczy za nich z Egiptem!” (Wj 14, 25).
Wtedy Bóg ponownie nakazał Mojżeszowi wyciągnąć rękę nad morze. Wody wróciły na swoje miejsce, pochłaniając całą armię faraona – rydwany, jeźdźców, żołnierzy. „Nie pozostał z nich ani jeden” (Wj 14, 28). Morze, które dla Izraela było drogą ocalenia, dla Egiptu stało się miejscem sądu i zagłady. Na brzegu Izraelici zobaczyli ciała swoich wrogów wyrzucone przez fale. Strach zamienił się w podziw i uwielbienie. „I ujrzał Izrael wielkie dzieło, którego dokonał Pan wobec Egipcjan. Lud bał się Pana i uwierzyli Panu oraz Jego słudze Mojżeszowi” (Wj 14, 31). Po tym wydarzeniu nastąpił piękny hymn dziękczynienia, pieśń Mojżesza i Miriam (Wj 15), która celebruje Boga jako Wojownika, Wybawcę i Króla.
Jakie lekcje płyną dla nas dzisiaj z tego niesamowitego wydarzenia, z Przejścia przez Morze Czerwone? Myślę, że jest ich wiele.
Po pierwsze, Boża suwerenność i moc. Ta historia pokazuje, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. On panuje nad siłami natury, nad historią, nad potężnymi władcami tego świata. Kiedy stajemy przed naszymi „morzami czerwonymi” – sytuacjami, które wydają się bez wyjścia – możemy być pewni, że Bóg jest większy niż jakikolwiek problem. On potrafi stworzyć drogę tam, gdzie jej nie ma. Naszą rolą jest ufać i być posłusznym Jego prowadzeniu.
Po drugie, Boża wierność i wybawienie. Bóg obiecał Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, że uczyni z ich potomków wielki naród i da im ziemię. Niewola egipska wydawała się zaprzeczeniem tej obietnicy, ale Bóg pamiętał swoje przymierze. Wyzwolenie z Egiptu i cudowne Przejście przez Morze Czerwone były wypełnieniem Jego słowa. Bóg jest wierny swoim obietnicom również dzisiaj. On obiecał nam zbawienie przez Jezusa Chrystusa, życie wieczne, swoją obecność i pomoc w trudnościach. Możemy na Nim polegać. On zawsze doprowadzi swój plan do końca.
Po trzecie, znaczenie wiary w obliczu strachu. Izraelici bali się i szemrali. Mojżesz, mimo że pewnie też odczuwał presję, wybrał wiarę. Różnica w postawie jest kluczowa. Strach paraliżuje i prowadzi do narzekania. Wiara mobilizuje do działania i otwiera na Bożą interwencję. Bóg nie oczekuje od nas braku lęku – to ludzka emocja. Oczekuje jednak, że ponad lęk postawimy zaufanie do Niego. „Pan będzie walczył za was, a wy będziecie spokojni” – to obietnica także dla nas. Kiedy oddajemy Mu nasze bitwy, On przejmuje dowodzenie.

Po czwarte, symbolika chrztu. Apostoł Paweł w 1 Liście do Koryntian (1 Kor 10, 1-2) wyraźnie nawiązuje do tego wydarzenia, mówiąc, że nasi ojcowie „wszyscy przeszli przez morze, i wszyscy w obłoku i w morzu zostali ochrzczeni w Mojżesza”. Przejście przez Morze Czerwone jest starotestamentowym typem, zapowiedzią chrześcijańskiego chrztu. Tak jak Izraelici przeszli przez wody, które oddzieliły ich od niewoli egipskiej i rozpoczęły nowy etap podróży ku Ziemi Obiecanej, tak my przez chrzest umieramy dla grzechu (naszej „niewoli egipskiej”) i rodzimy się do nowego życia w Chrystusie, rozpoczynając naszą pielgrzymkę do niebieskiej ojczyzny. Wody Morza Czerwonego zniszczyły wrogów Izraela; wody chrztu symbolicznie obmywają nas z grzechu i dają zwycięstwo nad mocami ciemności dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa.
Po piąte, pamięć o Bożych dziełach. Izraelici mieli pamiętać o wyjściu z Egiptu i Przejściu przez Morze Czerwone przez wszystkie pokolenia (np. poprzez święto Paschy). To wspomnienie miało budować ich wiarę w teraźniejszości i przyszłości. Podobnie my powinniśmy pielęgnować pamięć o tym, co Bóg uczynił w historii zbawienia – zwłaszcza o krzyżu i zmartwychwstaniu Jezusa – ale także o tym, co uczynił w naszym osobistym życiu. Kiedy przychodzą trudne chwile, wspomnienie przeszłych Bożych interwencji daje siłę, by ufać Mu na nowo. Warto prowadzić sobie taki „dziennik Bożych cudów” w naszym życiu – tych małych i dużych momentów, kiedy doświadczyliśmy Jego pomocy.
Historia Przejścia przez Morze Czerwone to nie tylko zapis historyczny. To potężne przesłanie nadziei dla każdego z nas. Wszyscy mamy swoje „Egipty” – sytuacje, zniewolenia, z których potrzebujemy wyjścia. Wszyscy stajemy czasem przed naszymi „Morzami Czerwonymi” – przeszkodami, które wydają się nie do pokonania, gdy za plecami czujemy pościg przeszłości lub wroga. W takich chwilach pamiętajmy: Ten sam Bóg, który rozdzielił wody dla Izraelitów, jest z nami dzisiaj. On jest Bogiem cudów, Bogiem wybawienia, Bogiem, który walczy za swój lud.
Naszym zadaniem jest nie ulegać panice, nie zawracać do „Egiptu”, ale stanąć mocno w wierze, słuchać Jego głosu i iść naprzód drogą, którą On nam otwiera – nawet jeśli ta droga prowadzi przez środek morza. On obiecał, że nas przeprowadzi na drugą stronę. A po drugiej stronie czeka wolność, uwielbienie i nowy początek.
Niech opowieść o Przejściu przez Morze Czerwone będzie dla nas wszystkich nieustannym przypomnieniem o wielkości naszego Boga i niewyczerpanej mocy Jego miłości, która potrafi pokonać każdą przeszkodę i przeprowadzić nas bezpiecznie przez najtrudniejsze wody życia.

Nazywam się Piotr Tomaszewski. Wiara chrześcijańska jest dla mnie życiowym kompasem i najgłębszą pasją. Wiele lat poświęciłem na poznawanie Boga, a każdą wolną chwilę staram się spędzać na zgłębianiu Pisma Świętego i bogactwa Słowa Bożego. Bardzo cenię sobie rozmowy na tematy związane z wiarą i cieszę się, że na tym blogu mogę dzielić się z Wami moimi przemyśleniami oraz ciekawostkami ze świata chrześcijaństwa. Mam nadzieję, że znajdziecie tu inspirację!


