Panie,
przychodzę do Ciebie w ciszy,
bo słowa stają się zbyt ciężkie.
Wiem, że jesteś blisko,
choć moje serce tego nie czuje.
W Twoich dłoniach jest światło,
nawet gdy moje oczy widzą cień.
Ty widzisz dalej niż ja.
Ty rozumiesz więcej niż potrafię objąć.
Przynoszę Ci moje zmęczenie
i proszę o jedną iskrę nadziei.
Nie musi być wielka,
wystarczy mała jak świt na horyzoncie.
Z Tobą wszystko zaczyna się od nowa.
Nawet gdy droga wydaje się zamknięta.
Daj mi serce, które nie przestaje ufać.
Daj mi duszę, która nie zapomina Twoich obietnic.
W Twoim milczeniu ukryta jest odpowiedź.
W Twoim spojrzeniu ukryta jest łagodność.
Znasz moje pytania.
Znasz moje słabości.
Nie oczekuję odpowiedzi,
proszę tylko o pokój.
Pomóż mi iść dalej,
krok po kroku, z Tobą.
Nawet jeśli nie wiem dokąd,
wierzę, że prowadzisz mnie w miłości.
Gdy tracę z oczu cel,
Ty pozostajesz moją drogą.
Gdy zatrzymuję się ze strachu,
Ty podajesz mi rękę.
Nie pozwól, bym zwątpił.
Nie pozwól, bym się poddał.
Twoje światło nie gaśnie.
Twoje słowo nie przemija.
Daj mi wiarę większą niż niepokój.
Daj mi ciszę, która koi moje wnętrze.
Nie muszę rozumieć wszystkiego,
wystarczy, że jesteś.
Jesteś obecnością,
która przemienia pustkę w przestrzeń spotkania.
Jesteś oddechem,
który budzi życie w najgłębszym uśpieniu.
Ucz mnie cierpliwości,
która rodzi się z miłości.
Ucz mnie ufności,
która nie szuka znaków, tylko trwa.
Ucz mnie dostrzegać dobro,
nawet w tym, co niewidoczne.
Kiedy dzień się wydłuża,
a noc nie przynosi ukojenia,
przypomnij mi, że i noc należy do Ciebie.
Nie jestem sam.
Nigdy nie byłem.
Ty jesteś Tym, który czuwa.
Ty jesteś Tym, który nie opuszcza.
Z Tobą każda chwila nabiera znaczenia.
Z Tobą każda łza znajduje sens.
Pozwól mi zobaczyć ślady nadziei,
choćby maleńkie.
W rozmowie, uśmiechu,
w ciszy, która przynosi spokój.
Naucz mnie słuchać serca,
które mówi więcej niż słowa.
Naucz mnie żyć,
nie czekając aż wszystko się ułoży.
W Tobie jest moje dzisiaj,
i przyszłość, której jeszcze nie znam.
W Twoich ramionach jest moje bezpieczeństwo.
W Twoim spojrzeniu jest moje przebudzenie.
Z Tobą nie muszę się bać jutra.
Z Tobą wystarczy, że jestem.
Niech Twoja obecność
będzie dla mnie schronieniem.
Niech Twoja łagodność
będzie moją siłą.
Niech Twoja nadzieja
stanie się moim porankiem.
Gdy nie mam już słów,
modli się we mnie cisza.
Gdy nie wiem, co dalej,
modli się we mnie pragnienie światła.
Panie,
pozwól mi trwać.
Nie muszę wiedzieć wszystkiego,
by Tobie zaufać.
Nie muszę czuć,
by wierzyć, że jesteś.
Dziękuję Ci za każdą chwilę,
którą przemieniasz w dar.
Dziękuję Ci za ludzi,
którzy są znakiem Twojej obecności.
Dziękuję Ci za każdą kroplę pokoju,
która koi moje serce.
Z Twoich dłoni wypływa nadzieja.
Niech znajdzie miejsce w moim sercu.
Niech zapuści korzenie
i stanie się domem.
Domem, do którego mogę wracać,
zawsze i na nowo.
Bo Ty jesteś moją nadzieją.
Cichą, wierną, niezawodną.
W Tobie moja dusza odpoczywa.
W Tobie moje serce odnajduje sens.
Dziękuję, że jesteś.
I że wystarczasz.

Nazywam się Piotr Tomaszewski. Wiara chrześcijańska jest dla mnie życiowym kompasem i najgłębszą pasją. Wiele lat poświęciłem na poznawanie Boga, a każdą wolną chwilę staram się spędzać na zgłębianiu Pisma Świętego i bogactwa Słowa Bożego. Bardzo cenię sobie rozmowy na tematy związane z wiarą i cieszę się, że na tym blogu mogę dzielić się z Wami moimi przemyśleniami oraz ciekawostkami ze świata chrześcijaństwa. Mam nadzieję, że znajdziecie tu inspirację!

